Informacje » Abolicja: ostatnie dni, szału nie ma
W poniedziałek mija termin składania wniosków o abolicję podatkową dla osób pracujących za granicą w 2002 roku. Do urzędów skarbowych wciąż wpływa niewiele zgłoszeń. Emigranci żalą się na biurokrację przy wypełnianiu dokumentów.
Dla przykładu, do środy do urzędów skarbowych w Lublinie trafiło zaledwie pięć wniosków od osób, które pracowały za granicą w 2002 roku. W Katowicach złożono ich tylko 29, a w województwie pomorskim 16.
Choć urzędnicy twierdzą, że to wina opieszałości emigrantów, sami zainteresowani przyznają, że mają problem z wypełnianiem wniosków.
Najgorsze jest to, że złożenie jednego wniosku nie wystarczy. Za każdy rok pracy za granicą będę musiał złożyć osobny wniosek mówi Dziennikowi Łódzkiemu Marcin Nowak, który przyjeżdża załatwić formalności w urzędzie skarbowym prosto z Londynu.
Dodatkową trudnością jest przeliczenie dochodu. W Anglii wypłatę dostawałem co tydzień, a we wniosku musiałem podawać miesięczne dochody - dodaje.
Agnieszka Pawlak z łódzkiej skarbówki twierdzi jednak, że wypełnianie wniosków jest bardzo proste.
Emigranci są jednak bardzo skrupulatni i pytają za każdym razem, kiedy tylko mają wątpliwości co do wypełnienia wniosku. Niestety, dokumenty są weryfikowane dopiero po ich złożeniu, więc w przypadku niejasności będziemy wzywać emigrantów i prosić o wyjaśnienie.
Pawlak podkreśla też, że osoby, które nie złożą wniosków w terminie, nie będą mogły ubiegać się o zwrot zapłaconego podatku i jego umorzenie.
Urzędnicy spodziewają się większej liczby podatników chcących wypełnić wnioski abolicyjne w poniedz...
